Dzisiaj będzie mowa o zupełnie wyjątkowym świętym. Mimo że żył we Francji, jego imię nosi najwyższe odznaczenie wojskowe Holandii, a wywodzący się od niego symbol znajduje się do dziś dnia na fladze holenderskiej rodziny królewskiej. Jego imię kojarzy się z rekonkwistą i snem o odzyskaniu Grobu Pańskiego w Jerozolimie, ze średniowiecznymi eposami rycerskimi, trubadurami i pielgrzymkami do Santiago de Compostela. Jest mitycznym „założycielem rodu”, a prawdziwym powinowatym sprzed tysiąca trzystu lat dzisiejszej holenderskiej rodziny królewskiej – i stąd oczywiście ta nazwa orderu i symbol na fladze. A przy tym jest całkiem oficjalnie kanonizowanym świętym Kościoła.
![]() |
Flaga holenderskiej rodziny królewskiej. Źródło: Wikimedia Commons |
Słynny władca mianował Wilhelma hrabią Tuluzy i księciem Akwitanii. Jako dowódca przyszły święty odbił m.in. Barcelonę z rąk muzułmanów. Odzyskał także z ich rąk Orange w Prowansji i został przez Karola Wielkiego mianowany jego hrabią, a potem księciem. Chodzi oczywiście o to samo Orange, którego tytuł wiele wieków później odziedziczył dzięki koligacjom rodzinnym Wilhelm Orański, ojciec niepodległej Holandii i bezpośredni przodek dzisiejszej holenderskiej rodziny królewskiej.
![]() |
Wilhelm z Akwitanii. Źródło: kenteringen.net |
Klasztor założony przez świętego Wilhelma mimo częściowych zniszczeń ocalał do dziś, co w przypadku Francji trzeba uznać za bardzo szczęśliwy traf, i jest w nim obecnie muzeum. Mieści się na szlaku pielgrzymim do Santiago de Compostela, Via Tolosana; w dawnych czasach zatrzymywali się w nim pielgrzymi udający się do św. Jakuba. Dzisiaj dawne opactwo jest jeszcze jednym powodem zachęcającym, żeby udać się na camino. Czynny jest kościół, a oprócz cennych dzieł sztuki zachowały się nawet relikwie św. Wilhelma.
![]() |
Order św. Wilhelma III klasy. Źródło: Wikimedia Commons |
Świętego Wilhelma z Akwitanii spośród innych średniowiecznych świętych wyróżnia jeszcze jedna rzecz. Trafił do słynnych chansons de geste, śpiewanych przez trubadurów pieśni opiewających rycerskość, męstwo i bohaterskie czyny chrześcijańskich rycerzy. Jest ich około dwudziestu i przypisują mu wspaniałe cechy charakteru oraz niezwykłe czyny. Najsłynniejsza z nich, Chanson de Guillaume, „Pieśń o Wilhelmie”, powstała około 1140 roku. Pieśń mówi, że Wilhelm stracił kawałek nosa w walce z gigantem. Naprawdę stało się to w bitwie z Maurami, ale w poezji zawsze kryje się jakaś prawda lub metaprawda; czyż dla rozpaczliwie walczących z najazdami muzułmańskich Maurów hiszpańskich i francuskich obrońców swoich małych ojczyzn niezliczeni i okrutni Maurowie nie mogli wydać się gigantami? Stąd także przydomek au court nez (z krótkim nosem), który przekształcił się z biegiem czasu w niemal tak samo brzmiące au Cornet („z rogiem”). Dzięki temu zniekształceniu na fladze holenderskiej rodziny królewskiej widnieją dziś cztery rogi (myśliwskie), a nie cztery ucięte nosy.
Potomkowie św. Wilhelma panowali w Orange do pierwszej połowy XV wieku. Później męska linia wymarła i księstwo przeszło dzięki małżeństwu po linii żeńskiej do innej rodziny, której kuzynem był z kolei Wilhelm von Nassau, ojciec niepodległej Holandii. W 1544 roku tytuł księcia Oranii (Orange) przeszedł na niego. Obecny król Holandii Wilhelm Aleksander to jego bezpośredni potomek, choć nie w linii męskiej. Jednak w Holandii królowie dość często mają same córki i nikt się tym nie przejmuje.
Order św. Wilhelma z Akwitanii, Militaire Willems-Orde, został ustanowiony przez króla Wilhelma I w 1815 r. Nazwę taką wybrano, ponieważ Wilhelm był pierwszym księciem Orange.
Święty Wilhelm jest patronem rusznikarzy.
Źródła: kenteringen.net, Wikipedia
Komentarze
Prześlij komentarz