Relacja i zdjęcia z Cichej Procesji w Krakowie

Tegoroczna Cicha Procesja w Krakowie udała się wspaniale. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób i wspólnie modliliśmy się o pokój. Tradycyjnie na koniec Mszy konwentualnej w dominikańskiej bazylice Świętej Trójcy, po której wyruszyliśmy na trasę procesji, odczytany został list biskupa haarlemsko-amsterdamskiego Jana Hendriksa do uczestników (zamieszczam go w dalszej części tekstu). W tym jednak roku celebrans, o. Łukasz Woś, nie ograniczył się do odczytania listu, lecz także opowiedział o Cudzie Amsterdamskim i o historii tamtejszej Cichej Procesji, dzięki czemu wszyscy obecni (księża i klerycy dominikańscy oraz 150-200 osób świeckich) mogli ją poznać.

Fot. ©DK

Po Mszy ojciec Woś wyszedł przed kościół do zbierającej się grupy i udzielił nam wszystkim błogosławieństwa. Później w milczeniu, modląc się, wyruszyliśmy koło franciszkanów, Wawelu i Skałki do bazyliki Bożego Ciała. Tam wzięliśmy udział w adoracji Najświętszego Sakramentu. W tym czasie schola pod kierunkiem p. Krystiana Neściora pięknie śpiewała pieśni uwielbienia. Na koniec adoracji ks. Wiktor Ruszlewicz, kanonik laterański (bo ten zakon opiekuje się bazyliką Bożego Ciała) udzielił nam błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Warto dodać, że wcześniej ks. Wiktor przeszedł z nami całą trasę procesji. Po powrocie ulicami Stradom i Grodzką do bazyliki Świętej Trójcy otrzymaliśmy trzecie już błogosławieństwo, którego udzielił jeden z prowadzących naszą procesję dominikanów, ojciec Artiom. Ojciec ten pochodzi z Rosji i modlił się z nami o pokój… To bardzo wymowny znak i wierzę, że ta modlitwa musi zostać wysłuchana!

Fot. ©DK
Po procesji podeszła do mnie jedna z uczestniczących pań i powiedziała, że specjalnie przyjechała w tym celu z Kotliny Kłodzkiej, bo przeczytała o Cichej Procesji w Internecie. To odległość trzystu kilometrów! Byłam naprawdę wzruszona.

Organizatorem Cichej Procesji w Krakowie jest Dominikański Ośrodek Liturgiczny. W tym roku zabrakło ojców z Ośrodka, którzy wcześniej zawsze osobiście prowadzili procesję, adorację i śpiewy (jeden przebywa za granicą, pozostali prowadzili rekolekcje w różnych miejscach). Jednak wszystko udało się doskonale, ponieważ ich role wspaniale przejęli o. Łukasz Woś OP, br. Maciej Leśniak OP, o. Artiom OP i ks. Wiktor CRL oraz schola pod kierunkiem p. Neściora (w której była także siostra augustianka). Osobom tym należy się ogromna wdzięczność!

Przypomnę, że zaangażowanie dominikanów i kanoników laterańskich w krakowską Cichą Procesję nie jest przypadkowe. Ich bazyliki Świętej Trójcy (dominikanów) i Bożego Ciała (kanoników laterańskich) łączy historia krakowskiego Cudu Eucharystycznego. Na dzisiejszym Placu Wszystkich Świętych, tuż przed bazyliką dominikanów, stał niegdyś kościół, z którego w połowie XIV wieku skradziono monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Złodziej rzucił ją w bagno, przekonawszy się, że nie jest z czystego złota. Umieszczony w niej Najświętszy Sakrament zaczął świecić i dzięki temu został odnaleziony. Na miejscu cudownego odnalezienia monstrancji, aby uczcić ten cud i przebłagać za świętokradztwo, król Kazimierz Wielki wzniósł bazylikę Bożego Ciała (wezwanie nie jest przypadkowe). Od siedmiuset lat stanowi ona sanktuarium Najświętszej Eucharystii.

O tym, jak to się stało, że Cicha Procesja z Amsterdamu trafiła do polskiego Krakowa, pisałam już w tekście „W tym roku amsterdamska Cicha Procesja odbędzie się w Krakowie!”. A oto list biskupa Jana Hendriksa do uczestników tegorocznej Cichej Procesji w Krakowie: 

Haarlem, marzec 2026 r.

 Drodzy uczestnicy Cichej Procesji,

Serdecznie Wam dziękuję za zorganizowanie w tym dniu cichej procesji w połączeniu z „Cichą Procesją”, która odbywa się w Amsterdamie ku czci cudu eucharystycznego, który miał tam miejsce w 1345 roku. Ta cicha procesja jest pięknym znakiem, szczególnie w naszych czasach. Procesja jest obrazem naszej drogi życiowej, którą czasem pokonujemy z cierpieniem i smutkiem, a czasem przede wszystkim z radością i wdzięcznością. Jednak w każdych okolicznościach ważne jest, abyśmy jako wierzący katolicy zawsze starali się iść dalej z Panem w naszych sercach. Pamiętajcie, że On jest z Wami, że Was kocha, że oddał za Was swoje życie i że jest blisko Was również w trudnych okolicznościach, w goryczy i cierpieniu. Najpiękniejszym i jednocześnie bardzo prostym znakiem swojej bliskości obdarzył nas w Najświętszej Eucharystii. Widzimy tylko maty kawałek chleba, odrobinę wina. Nasza wiara mówi nam: to jest Pan! On sam przychodzi do nas w tak prosty sposób, pod tym prostym znakiem chleba i wina.

To, że przychodzi do nas w ten sposób, ma nas wzmocnić i dodać otuchy: nie widzimy Go, możemy Go spotkać tylko w wierze. Jest ukryty, ale naprawdę obecny. Tak jest w całym naszym życiu: Pan idzie z nami, często w ukryty sposób, trzeba wejść do swojego serca, aby Go spotkać.

Cicha procesja jest zatem pięknym znakiem: cisza zachęca nas do medytacji i refleksji; właśnie cisza może uświadomić nam Jego pełną miłości obecność.

Dlatego dziękuję Wam za udział i życzę Wam błogosławionej podróży, pięknej procesji z cichą refleksją nad tajemnicą bliskości Boga w Najświętszej Eucharystii.

Niech Bóg Wam błogosławi, życzę Wam pomyślnej kontynuacji Wielkiego Postu, w drodze do Wielkanocy! 

+Johannes Hendriks
Biskup Haarlem-Amsterdam

Poniżej zamieszczam galerię pięknych zdjęć autorstwa br. Macieja Leśniaka OP (©), któremu serdecznie dziękuję za zgodę na ich publikację oraz za prowadzenie tegorocznej procesji.








Komentarze