Jak się raz udanie wkroczy na ścieżkę mordowania, to nie idzie się zatrzymać. Taką lekcję wynoszą czytelnicy z kryminałów Agathy Christie i innych klasyków literatury detektywistycznej. Co gorsza, nie jest to tylko opinia beletrystyczna, lecz życiowa refleksja nad conditio humana. Bezkarność rozzuchwala, a poczucie władzy nad cudzym życiem lub śmiercią rodzi pełnego pychy i zadufania nadczłowieka. Dlatego w krajach, w których zatwierdzono aborcję i eutanazję, warunki ich dopuszczalności są nieustannie rozszerzane. Zaczyna się od ulgi w cierpieniu dla nieuleczalnie chorych, a wkrótce przeradza się to w gonienie rozpaczliwie walczącej o życie staruszki po korytarzach ze śmiercionośną strzykawką i likwidację dzieci z zaburzeniami psychicznymi. Ponadto w krajach-prymusach legalnego mordowania, takich jak Holandia, Belgia i Kanada, uczyniono z tego po prostu niezwykle opłacalny system. Odbieranie życia to ogromnie intratny interes.
W ostatnich tygodniach popłynęły protesty przeciwko nowemu rozszerzeniu dostępu do aborcji w Holandii. Zmienia się przynajmniej to, że dziś stają się one szersze i głośniejsze niż czterdzieści czy nawet dziesięć lat temu. Prezentuję Państwu dwa głosy: znanego prawicowego dziennikarza Wierda Duka (za portalem cultuurondervuur.pl, który zrelacjonował jego dyskusję telewizyjną z przedstawicielem partii politycznej VVD, która plasuje się raczej po centrowo-prawicowej stronie holenderskiej partii politycznej) oraz biskupa haarlemsko-amsterdamskiego Jana Hendriksa (jest to tekst z jego bloga Arsacal).
Wierd Duk: „Późna aborcja to morderstwo”, członek VVD Frits Huffnagel: „To nie jest dziecko, czyż nie?”
![]() |
| Wierd Duk i Frits Huffnagel. Źródło: Nieuws van de dag / YouTube |
Holenderskie szpitale będą wykonywać późne aborcje u kobiet ze „wskazań społecznych”. „To jest morderstwo” – mówi publicysta Wierd Duk.
Wierd Duk o aborcji
Dziennikarz De Telegraaf reaguje na prowadzony w szpitalu OLVG w Amsterdamie pilotaż abortowania dzieci w wieku od 22 do 24 tygodni. Prawo zezwala na aborcję do 24. tygodnia, ale w praktyce za limit uznawany jest 22. tydzień ciąży. Po tym terminie aborcje są wykonywane wyłącznie ze wskazań medycznych. Jeśli chodzi o OLVG, uzasadnioną podstawą późnej aborcji stają się wskazania społeczne. Pomyślmy o depresji u matki.
„Noworodek nie jest
pielęgnowany i dusi się”
„Mówimy więc faktycznie o przypadku 24. tygodnia ciąży – mówi Duk w programie telewizyjnym „Nieuws van de dag”. – Następuje wywołanie porodu. Dziecko nie jest pielęgnowane, co powoduje jego śmierć. Dusi się; płuca nie są jeszcze rozwinięte i nie otrzymuje wystarczającej ilości powietrza”.
„To jest morderstwo”
Pozwolenie na śmierć takiego dziecka „przekracza wszelkie granice” – uważa Duk. Każdy, kto bierze w tym udział, jest współwinny „morderstwa”. Dziennikarz zwraca uwagę na hipokryzję, jaka się z tym wiąże: w przypadku chcianego dziecka urodzonego przedwcześnie, dokłada się wszelkich starań, aby uratować jego życie. Jeśli dziecko jest niechciane, pozwala mu się umrzeć po urodzeniu.
„Jako społeczeństwo
ponosimy ogromną porażkę”
Duk widzi teraz to samo, co z eutanazją, w przypadku aborcji. „Nie ma już społeczności, która by to wspierała” – mówi, odnosząc się do problemów psychologicznych bezbronnych osób. Zamiast oddać zdolne do życia dziecko do adopcji, musi ono umrzeć. „W takim razie ponosimy ogromną porażkę jako społeczeństwo”.
Frits Huffnagel: „To
nie jest dziecko, czyż nie?”
Naprzeciwko dziennikarza siedzi Frits Huffnagel, luminarz VVD i aktywista LGBT. „Uważam, że posuwasz się za daleko, nazywając to morderstwem” – mówi. Duk: „Celowo pozwalacie dziecku umrzeć”. Huffnagel odpowiada na to zdumiewającą odpowiedzią: „To nie jest dziecko, czyż nie?”. Do wielu rzeczy jesteśmy przyzwyczajeni, ale to jest obrzydliwe. Człowieczeństwo noworodka, który płacze, siusia, rusza się – zostaje kategorycznie zanegowane.
Sąd Najwyższy już
zmienił zdanie
Gdzie to się skończy? Jeśli noworodek nie jest istotą ludzką, bo jest niechciany, to co z maluchami, którym, zdaniem ich rodziców, nie powinno się pozwolić żyć? Sąd Najwyższy już dawno zmienił zdanie w tej kwestii. Przyznał rodzicom odszkodowanie za „niewłaściwe narodziny” córki. W końcu rodzice nie otrzymali badań prenatalnych, wskutek czego zbyt późno odkryli, że ich dziecko jest niepełnosprawne, i aborcja nie wchodziła już w grę.
Gdzie jest oburzenie
w VVD?
Gdzie zatem postawić granicę? A co z niepełnosprawnymi dorosłymi, którzy są niechciani? Których w III Rzeszy nazywano Erbkranken (dziedzicznie chorymi) i poddawano eutanazji jako „obciążenie” dla skarbu państwa? To, że prominentna postać VVD, taka jak Huffnagel, postrzega noworodka nawet nie jako Untermenscha (podczłowieka), ale jako Unmenscha (nieczłowieka), jest smutnym znakiem naszych czasów. W normalnym społeczeństwie taki Huffnagel zostałby pociągnięty do odpowiedzialności przez swoją partię. Politycy masowo by się dystansowali. Ale w kręgach VVD panuje cisza.
Partie lewicowe
liberalizują prawo aborcyjne
Poza tym jednak zauważalna jest zmiana. Krytyka aborcji nie wychodzi już wyłącznie ze środowisk chrześcijańskich. Również prawicowe partie i liderzy opinii publicznej wskazują obecnie na ciemniejsze strony krytyki aborcji. Ma to związek z gwałtowną liberalizacją przepisów i regulacji dotyczących aborcji, napędzaną przez partie lewicowe o wyraźnej motywacji seksualno-rewolucyjnej.
Młodzi ludzie stają
się coraz bardziej krytyczni wobec aborcji
Fakt, że partie lewicowe chcą jak najszybciej wpisać aborcję do konstytucji, wynika ze zmiany opinii publicznej. Sondaże pokazują, że młodzi ludzie mają znacznie bardziej negatywny stosunek do aborcji niż osoby starsze. Przeczy to przekonaniu, że osoby starsze są konserwatywne, a każde kolejne pokolenie jest nieco bardziej postępowe. Rzeczywistość jest więc odwrotna, co widzimy w przypadku aborcji, lecz także w kwestii płci.
Zabijanie w pełni
zdrowych dzieci jest traumatycznym doświadczeniem dla personelu medycznego
„Możesz być stukrotnie liberałem, ale tu rodzi się żywe dziecko i pozwalasz mu umrzeć – mówi Duk Huffnagelowi. – To wykracza poza wszelkie granice moralne”. Ostatecznie człowieczeństwa tych dzieci nie da się wymazać. Holenderskie Stowarzyszenie Ginekologów milcząco to przyznaje, ostrzegając przed „znacznym obciążeniem opieką” uczestniczącego w tym personelu szpitala. Nawet najbardziej zatwardziali zwolennicy aborcji w końcu doznają traumy z powodu (faktycznego) zabijania całkowicie zdrowych dzieci.
Aborcja dzieci
zdolnych do życia jest prawnie zabroniona
Huffnagel i Duk nie zgadzają się w wielu kwestiach, ale są zgodni co do prawnej dopuszczalności późnej aborcji. W tej sprawie obaj się mylą. Artykuł 82 kodeksu karnego zakazuje „zabicia płodu, co do którego można zasadnie oczekiwać, że jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki”.
Dzieci można ratować
w coraz młodszym wieku
Kiedy w 1981 roku uchwalano ustawę o aborcji, granica zdolności do życia została ustalona na 24. tydzień ciąży. Wówczas był to najwcześniejszy możliwy wiek, w którym lekarze mogli ratować przedwcześnie urodzone dziecko. Jednak w ciągu 45 lat medycyna rozwinęła się do tego stopnia, że przeżywają nawet dzieci w wieku zaledwie 21 tygodni.
Późna aborcja jest
niezgodna z prawem
Sprawia to, że późna aborcja, którą OLVG zamierza udostępnić, jest pogwałceniem prawa holenderskiego. Prokuratura powinna wszcząć postępowanie karne w celu ochrony prawa do życia dzieci zdolnych do życia.
Ostatnia aktualizacja: 4 sierpnia 2026, 14:06
Źródło: https://cultuurondervuur.nl/artikelen/wierd-duk-late-abortus-is-moord-vvder-frits-huffnagel-het-is-toch-geen-kindje
Bp Jan Hendriks: Słowo o późnych aborcjach
![]() |
| Dwie kobiety w ciąży: Maria i Elżbieta. Źródło: arsacal.nl |
OLVG i „późne aborcje”
Niestety, w tej kwestii przoduje amsterdamski szpital, który
kiedyś był szpitalem katolickim i którego nazwa wciąż przypomina nam o tej
przeszłości: OLVG [OLV to skrót od Onze Lieve Vrouw – Najświętsza Maryja Panna,
przyp. mój]. Na stronie internetowej nie znalazłem już żadnej wzmianki o
tożsamości katolickiej ani też nie mogłem znaleźć pełnego zapisu skrótu. Może
to i lepiej...
Cienka jak papier
Granica między późną aborcją a przedwczesnym porodem stała
się cienka jak papier. Chodzi o przeprowadzanie aborcji na płodach/dzieciach,
które prawdopodobnie mogłyby zostać utrzymane przy życiu. Nie wiem, jak osoby
odpowiedzialne będą tego bronić. Być może powiedzą, że aborcja jest częścią
opieki zdrowotnej, że istnieje silna potrzeba pomocy, że może się ona wiązać z
bardzo trudnymi sytuacjami społecznymi, że jest tylko bardzo ograniczonym
pilotażem...
Powiedz: nie!
Mam nadzieję i modlę się, aby wszyscy, którzy ponoszą
odpowiedzialność w tej sprawie lub się do niej przyczyniają, opamiętali się.
Oczywiście dotyczy to również tych, którzy ponoszą odpowiedzialność polityczną.
W pewnym momencie trzeba powiedzieć „nie”, właśnie w imię godności ludzkiej w
społeczeństwie, i nie ulegać presji. I tak, to prawda: gdy przekroczysz
(fundamentalną) granicę, coraz trudniej jest nie zrobić kolejnego kroku i coraz
słabsza jest obrona przed tym… Przecież już to zrobiłeś, prawda? W takim razie czymś
nielogicznym jest nie zrobić kolejnego kroku. Niestety, ten argument został
wykorzystany przez niektórych polityków do zatwierdzenia prawa o embrionach…
Zasługujące na
ochronę
Kościół katolicki opowiada się za absolutną świętością życia
ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Zgodnie z jego głębokim
przekonaniem celowe zabicie niewinnego życia ludzkiego przekracza granice prawa
naturalnego, prawa ustanowionego przez Stwórcę dla nas, ludzi.
Przebaczenie
Jednocześnie Kościół katolicki uważa, że nie powinno to
prowadzić do stygmatyzacji osób, które mogły dokonać aborcji z konieczności.
Bóg jest Bogiem przebaczenia, dlatego wielu księży posiada szczególne
upoważnienie do odpuszczania tego grzechu.
Dlatego dziś rano modliliśmy się [w modlitwie powszechnej podczas niedzielnej Mszy świętej, przyp. mój] ponownie, aby godność każdego człowieka była wszędzie szanowana…
Opublikowano: niedziela, 2 sierpnia 2026
Źródło: https://arsacal.nl/?p=contentitem&id=4173
O tym, jak doszło do zalegalizowania w Holandii szeroko dostępnej aborcji, opowiada tekst dostępny na naszym blogu: „40 lat ustawy o przerwaniu ciąży. Jak do tego doszło?”. A o pierwszym głośnym proteście przeciwko temu: „Antyaborcyjny ksiądz Jan Koopman nie bał się diabła”. Zapraszam do lektury.


Komentarze
Prześlij komentarz