Niedawno pod „poniedziałkowym zdjęciem” ze smutną informacją o sprzedaży kościoła św. Bernulfa w Oosterbeek jeden z PT. Czytelników napisał w komentarzu: „Holandia jest skazana na zagładę. W tym kraju gdyby nie Polacy na emigracji to ich kościoły już dawno były by zamknięte. Przypomnijcie sobie słowa Maryji z Fatimy o tym co powiedziała na temat królestwa Niderlandzkiego. Ja widzę to że Pan Bóg wyprowadza się z ich kraju porównajcie sobie Holandię z Sodoma i Gomora i to jak Abraham licytował się z Bogiem o Sodome”.
![]() |
| Figura Pana Jezusa przed likwidowanym kościołem św. Bernulfa. „Oosterbeek Chrystusowi”… Fot. © DK |
Chodzi mi o coś innego: Holandia – wbrew pochodzącemu sprzed kilku dekad obrazowi, który nadal zajmuje trwałe miejsce w mentalności – jest dziś w czołówce najbardziej ortodoksyjnych Kościołów zachodnich. Dzięki błogosławionej polityce kadrowej papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI episkopat holenderski składa się obecnie z ortodoksyjnych biskupów, a ci biskupi dbają o ortodoksję duchowieństwa. Gorzej z wiernymi świeckimi, ale i tutaj występuje różnica: o ile wymierające pokolenie 70+ trwa przy swoim „zreformowanym katolicyzmie”, o tyle młodsze pokolenia, dzięki wytężonej pracy duszpasterskiej, są już autentycznie katolickie. Polecam odszukanie na naszym blogu wpisów oznaczonych tagiem „kard. Willem Eijk”, gdyż prymas Holandii często o tych zagadnieniach opowiada (spośród wielu innych tekstów polecam szczególnie wywiad z biskupem Janem Hendriksem pt. „Biskup Amsterdamu: Nie możemy wymyślać nowej wiary”). Więc przyszłość rysuje się, mimo wszystkich trudności, optymistycznie. Najlepszym przykładem – i wprost symbolem – tej ortodoksyjności episkopatu holenderskiego jest fakt, że po wydaniu niesławnego dokumentu Fiducia supplicans to właśnie biskupi holenderscy, jako jedyny episkopat europejski oprócz węgierskiego, wydali deklarację dystansującą się od niego i przypominającą ortodoksyjne nauczanie katolickie (więcej: „Mocne stanowisko holenderskich biskupów w sprawie Fiducia supplicans”). Episkopat polski tego nie uczynił.
Polska zresztą to oddzielny temat. Naprawdę zachęcam moich rodaków do pozbycia się poczucia wyższości, bo my właśnie idziemy śladem Holandii, niestety tym sprzed lat, a nie dzisiejszym. Czy zapoznali się Państwo z niedawnym listem biskupa legnickiego, który poinformował diecezjan, że księża w jego diecezji wymierają, nowych nie ma i w najbliższych latach wierni z 70 (sic!) parafii tej niewielkiej diecezji muszą się przygotować, że nie będzie u nich Mszy w każdą niedzielę? Po pewnym odstępie czasowym, mogę Państwa zapewnić, pójdzie za tym zamykanie kościołów. Podobna, czy odrobinę lepsza, sytuacja zaczyna niestety panować w całej Polsce. Księży brakuje już nawet w mojej arcykatolickiej archidiecezji krakowskiej.
Na szczęście kluczem do odrodzenia się Kościoła jest ortodoksyjna wiara i pobożność, a nie demografia. I dlatego, jeżeli już, to martwić się powinniśmy się nie o Holandię, a o Belgię. Tamtejszy Kościół chyba ściga się z Kościołem niemieckim na szybkość pogrążania się w odstępstwie od wiary. Frontalny atak na papieża Franciszka z powodu jego obrony nauczania katolickiego podczas jego podróży apostolskiej do tego kraju, o którym wspominałam w tekście „Słodko-gorzkie czekoladki z Belgii dla papieża”, to tylko drobny przykład. Z poparciem dla uznania związków homoseksualnych za normalne małżeństwa czy dla wyświęcania kobiet nie kryje się nawet część biskupów belgijskich. Rzadko piszę tutaj o Belgii, ale śledzę tamtejszą sytuację na bieżąco i proszę mi wierzyć, że to, co czytam choćby na oficjalnych agencjach katolickich Otheo.be i Cathobel, czasami stawia włosy na głowie. O najnowszych wypowiedziach biskupa Antwerpii Johana Bonny’ego pisały ostatnio liczne media, również świeckie, takie jak Interia. Zamieszczam poniżej, za zgodą autora, przekład tekstu z bloga „Rorate caeli”, który zwięźle przedstawił podstawowe fakty:
Nadchodzi schizma – biskup Antwerpii w Belgii oficjalnie deklaruje zamiar wyświęcania żonatych księży
Papież Leon XIV ma Kościół wzruszany silnymi siłami odśrodkowymi na całym świecie.
We Flandrii biskup Johann Bonny zamieścił następujące słowa dotyczące wdrożenia procesu synodalnego (opublikowane dokładnie miesiąc temu) w diecezji antwerpskiej, w których wyraźnie stwierdza, że zamierza udzielać święceń żonatym mężczyznom:
![]() |
| Biskup Johan Bonny. Źródło: blog Rorate Caeli |
W wywiadzie dla oficjalnego flamandzkiego katolickiego portalu informacyjnego Otheo twierdzi, że robi to „z duszpasterskiej konieczności”.
Odpowiadając na pytanie: „Czy nie jest ksiądz biskup samotnym zawodnikiem?”, odpowiada:
Johan Bonny: „Wcale nie. W kategoriach piłkarskich uważam się za pomocnika. Chcę prowadzić piłkę do przodu, aby napastnik mógł ją kopnąć do bramki. Zbyt długo jesteśmy w dogrywce. Są regiony, w których nie ma już księży. Wchodzimy w stan duszpasterskiego kryzysu. Dla wielu biskupów wyświęcanie żonatych mężczyzn stało się kwestią sumienia. Tak jak to teraz wygląda, naprawdę już nie damy rady”.
Do innych „typowych podejrzanych” w argumentacji Bonny'ego należą święcenia kobiet, na temat których pisze:
„W naszej diecezji podejmę dalsze kroki w rozwoju posługi kościelnej, która będzie równie dostępna dla mężczyzn i kobiet i która zapewni im równy udział zarówno w duszpasterstwie, jak i zarządzaniu Kościołem. Terminologicznie rzecz biorąc, najlepiej mówić o posłudze „pasterza”, jak to jest w języku niderlandzkim przyjęte. Dokument Końcowy przewiduje możliwość, aby biskupi pracowali nad nowymi „formalnie ustanowionymi posługami” (s. 5).
(Źródła: Plan synodalny, w języku holenderskim; wywiad, w języku holenderskim)
Źródło: https://rorate-caeli.blogspot.com/2026/04/schism-incoming-bishop-of-antwerp.html#more


Komentarze
Prześlij komentarz