Przez całą pierwszą dekadę września seminarium diecezji haarlemsko-amsterdamskiej gościło w Krakowie i jego okolicach. Całe seminarium, klerycy razem z rektorem. Kleryków było ośmiu, co kiedyś mogłoby kogoś skłonić do żartów, ale nie dziś, gdy podobną liczbę kleryków mają niektóre polskie diecezje. W kraju, w którym katolicyzm jest religią dominującą, a nie mniejszościową. W przypadku Amsterdamu i otaczających go terenów, które leżą w historycznie protestanckiej części Holandii i czynnych katolików jest tam obecnie może kilka procent, liczba ośmiu kleryków jest bardzo przyzwoita i budząca nadzieję. Zwłaszcza że biskup ordynariusz Jan Hendriks i ksiądz rektor Jeroen de Wit dbają o ich ortodoksyjną, a zarazem dostosowaną do warunków postchrześcijańskiego społeczeństwa formację.
Jak to się stało, że seminarium diecezjalne z Heiloo (bo tam, przy diecezjalnym sanktuarium maryjnym, ma ono swoją siedzibę) przebywało przez dziesięć dni w Polsce? Przez pierwszy tydzień września odbywało swoje doroczne rekolekcje w seminarium misyjnym księży sercanów w Stadnikach (niedaleko Wieliczki). Głosił je ksiądz Michał, sercanin, który przez ostatnich pięć lat pracował w Holandii i zna język holenderski. Miałam okazję poznać go dwa lata temu właśnie w Heiloo.
![]() |
| Fot. Christian Caberoy. |
Ale to nie był jedyny powód wyboru okolic Krakowa na rekolekcje seminaryjne. Kolejnych kilka dni było poświęconych poznawaniu miejsc związanych z papieżem Janem Pawłem II i kultem Miłosierdzia Bożego objawionym siostrze Faustynie.
Krótka dygresja. Na początku sierpnia po krakowskich śladach Karola Wojtyły i siostry Faustyny chodził p. Jan Dongelmans ze stowarzyszenia organizującego Cichą Procesję w Amsterdamie („Odwiedziny przedstawiciela organizatorów amsterdamskiej Cichej Procesji w Krakowie!”), a nie dalej jak dwa tygodnie temu natknęłam się w Filharmonii Krakowskiej na grupę około czterdziestu niebieskich sióstr („Niebieskie siostry mają powołania”), młodego i szybko rosnącego zgromadzenia wywodzącego się z Argentyny, które ma kilka domów w Holandii, w tym w Heiloo. Oczywiście w przerwie podeszłam i zaczęłam gadkę; młoda siostra z klasztoru w holenderskim Valkenburgu objaśniła mi, że są na kursie wiedzy o Janie Pawle II i przyszły do Filharmonii, aby zapoznać się ze środowiskiem, w jakim żył! Oczywiście Wojtyła chodził do filharmonii, także jako biskup, o czym nawet wspomniał prof. Stanisław Gałoński przed rozpoczęciem koncertu.
Porusza mnie cześć, jaką nasz święty papież i siostra Faustyna cieszą się wśród katolików holenderskich. Na pewno interesują się nimi bardziej i wiedzą na ich temat więcej niż znaczna część naszych rodaków. A tymczasem to oni niezmiennie stanowią nasz najlepszy „towar eksportowy” (wraz z Lechem Wałęsą). Żadnych raportów za ciężkie pieniądze, pisanych przez sztuczną inteligencję, polski rząd nie musi u żadnych pseudonaukowczyń zamawiać.
![]() |
| Fot. Christian Caberoy. |
Zatem w poniedziałek wieczór i we wtorek ksiądz Jeroen z klerykami zwiedzali miejsca w Krakowie związane z Janem Pawłem II, w tym Katedrę Wawelską i muzeum archidiecezjalne przy ul. Kanoniczej, prezentujące wiele związanych z nim pamiątek, w tym wspaniałą kardynalską cappa magna. Oprowadzał ich mieszkający w Polsce Holender Reinier de Graaf, z którym wiele lat temu założyłam Stowarzyszenie Brandsma (to on zaproponował jego nazwę, od św. Tytusa Brandsmy, o którego istnieniu dowiedziałam się właśnie od Reiniera). Później nasze drogi się rozeszły, stowarzyszenie zostało rozwiązane, ale teraz po latach znów się spotkaliśmy. Reinier jest teraz oficjalnym przewodnikiem po Wawelu i Krakowie, i specjalizuje się w oprowadzaniu turystów holenderskojęzycznych.
Ksiądz Jeroen, którego znam już od wielu lat ze względu na projekty, przy których z nim współpracowałam, takie jak współorganizowane przeze mnie koncerty muzyki w Amsterdamie i polsko-holenderskie akcje modlitewne („Galeria zdjęć z nocnej pielgrzymki w intencji powołań”; „Holendrzy zapraszają na Mszę i nieszpory w intencji powołań”; „Weź udział w Cichej Procesji z podcastem z muzyką z «Kodeksu Occo»”), zaprosił mnie do przyłączenia się do nich. Podczas spaceru po mieście opowiedziałam im o Cichej Procesji w Krakowie, którą od sześciu lat organizujemy na wzór tej amsterdamskiej z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym. Opowieść o krakowskim cudzie eucharystycznym, który wydarzył się niemal równolegle z amsterdamskim, bardzo ich zainteresowała.
Później pojechaliśmy do Łagiewnik, gdzie w kaplicy słowackiej (w dolnym kościele) mieliśmy Mszę świętą w języku holenderskim, odprawioną przez księdza Jeroena i koncelebrowaną przez księdza Michała. Muzyka była na wysokim poziomie – klerycy bardzo dobrze śpiewają, a ich kantor ma ewidentnie profesjonalne wykształcenie wokalne. Następnie odmówiliśmy z brewiarza holenderskiego godzinę popołudniową w sąsiedniej kaplicy grekokatolickiej. Na koniec siostra przewodniczka oprowadziła nas (w języku angielskim) po całym sanktuarium. Opowiedziała wiele ciekawych rzeczy o siostrze Faustynie.
Kolejnego dnia, w środę, ksiądz Jeroen z klerykami pojechali do Wadowic. W planie mieli oczywiście muzeum Dom Jana Pawła II oraz kościół przy rynku, w którym mały Karol został ochrzczony, ale podszepnęłam księdzu Jeroenowi, żeby koniecznie zaszli jeszcze do karmelitów bosych „Na górce” i zjedli kremówki w „Galicjance” – to w tym lokalu są moim zdaniem nadal takie jak kiedyś, bardzo śmietanowo-kremowe i nawet z dodatkiem spirytusu, podczas gdy gdzie indziej receptury zostały w ostatnich latach mocno „uwspółcześnione” odpowiednio do inflacji… :(
Zdjęcia niżej © DK
![]() |
| Samochód z sanktuarium maryjnego w Heiloo (Onze Lieve Vrouw ter Nood). |
![]() |
| Śpiewnik seminaryjny. |
![]() |
| Modlitwa popołudniowa w sanktuarium w Łagiewnikach. |
![]() |
| Przed wejściem do kościoła w starej części sanktuarium. |
![]() |
| W sanktuarium w Łagiewnikach jest napis "Jezu, ufam Tobie" po holendersku. |







Komentarze
Prześlij komentarz